18 lutego 2015

Love hate Danish food

. . . czyli  5 duńskich przysmaków KONTRA 5 duńskich obrzydlistw



Duńskie jedzenie jest bardziej specyficzne niż polskie. Czasami wydaje mi się, że mają mniej produktów, a te które przyjeżdżają z daleka jak banany czy arbuzy są już mocno przebrane i mniej okazałe. Faktem jest, że to co wyrosło na duńskiej ziemi jest dla Duńczyka świętością i z przyjemnością chrupie takie np. mizerne, malutkie rzodkieweczki.

Poza restauracyjnym nordic food mocne 5+ dostaje kuchnia domowa, przyrządzana tradycyjnie od pokoleń. 
Może dla niektórych wyda się to dziwne, ale wśród różnych dziwactw żywieniowych można znaleźć perełki. 

Oczywiście są to moje typy i każdy może mieć swoje własne 'top' duńskich potraw.


Co można polubić:


  • Smørrebrød
Tradycyjny duńskich chleb pełnoziarnisty, obowiązkowo posmarowany masłem. Z różnym topingiem, od warzywnych, po rybne. Smørrebrød jest znany na całą Skandynawię, a Królowa Małgorzata nagradza te najbardziej tradycyjne i wykwintne, np.te z Aamanns.

Na zdjęciu moje trzy najlepsze: z tatarem i chipsami, 

z rostbefem, remoladą, prażoną cebulką i chrzanem, 

oraz z ikrą z dorsza i marynowanymi buraczkami.






  • Flæskesteg med sprød svær- wieprzowina z chrupiącą skórką

Narodowa Pieczeń wieprzowa przyrządzana z trzech części świni: schabu, żeberek lub karkówki, zawsze na wyjątkowe okazje i święta. Podawana z ziemniakami, czerwoną kapustą lub ogórkami, polana ciemnym sosem z pieczeni. Sekret tkwi w chrupiącej skórce, która smakuje jak chips nad delikatnym mięskiem.





  • Sild- śledź
Tradycyjnie od pokoleń, śledź zawsze gościł na stołach Duńczyków. Trochę inny w smaku, bowiem robiony w zalewie z dodatkiem cukru. Smak jest zrównoważony przez dodanie przypraw korzennych, pieprzu, goździków i warzyw, a to sprawia,że jest bardzo aromatyczny. Zwłaszcza śledź z Bornholmskich połowów jest niezwykle mięsisty i smaczny.
Godny uwagi jest także wędzony śledź, niezwykle delikatny z małą ilością ości. Najlepiej smakuje prosto z nadmorskiej wędzarni, podany z kawałkiem chleba z masłem i ogórkiem konserwowym. 



  • Koldskål


Znane jako butter milk, zrobione z maślanki, jajek i śmietanki. Oczywiście z dodatkiem cukru i innych dodatków smakowych jak wanilia, cytryny czy truskawki. Najbardziej popularny jest ten tradycyjny, na bazie śmietanki, jedzony z dodatkiem musli, płatków śniadaniowych bądź ciasteczek, słodkich duńskich herbatników Kammerjunker w kształcie walców. Podawana także z dodatkiem świeżych owoców.




  • Lakrids is
Lody o smaku lakrids, dla wielu osób pewnie kojarzą się z czymś obrzydliwym, jak większość produktów z tego specyficznego składnika jakim jest lukrecja. Otóż lody mają bardzo przyjemny, łagodny smak i w niczym nie przypominają słynnego salmiaka. Smak można opisać jako kombinację słodkiego ze słonym i gorzkim. Niezwykła mieszanka i przyznam, że nigdy wcześniej nie jadłam nic, co miało by tak wyróżnione te trzy charakterystycznie smaki. A przecież to tylko lody. Polecam jedną gałkę latem, szczególnie przypadła mi do gustu ta z tradycyjnej, ekologicznej lodziarni Svaneke Is. Lodziarnia z bornholmu produkująca lody z mleka tamtejszych krów. Można znaleźć w kilku miejscach w Kopenhadze, np. przy Tivoli.






Produkty dla odważnych, smak może cię zaskoczyć:

  • Leverpostej
Gdy pierwszy raz popatrzyłam w sklepie na ten produkt, pomyślałam że to taki domowy pasztet, pieczony, porządnie doprawiony z prawdziwych podrobów. Od razu zakupiłam ogóreczki, żeby nacieszyć się smakiem. Niestety w foremce znalazłam wielkie rozczarowanie. Naładowany tłuszczem, skórami, konserwantami i innym syfem, smakiem nie przypomina nawet okropnego prochowickiego.  



  • Lakrids, słone i  czarne
Mimo, że lody o smaku lakrids są moim ulubieńcem, to o ich siostrach i braciach nie można powiedzieć nic pochlebnego, poza tym, że działają ochronnie na układ odpornościowy, polecane w czasie zimowym, a także znane są z właściwości stymulującej porost włosów (pewnie dlatego Skandynawowie mają tak bujne czupryny). Smak nie powala. Czarne. klejące, okropne. Nie wspomnę o wersji słonych lukrecjowych rybek. 



  • Frikadeller
Podróbka kotleta mielonego. Frikadelle robione są z dużą ilością masy jajecznej, nie ma w nich za dużo mięsa. Dlatego są tak puszyste. Jedzone głównie z sałatką ziemniaczaną, ziemniakami i ogórkiem. Wersja rybna podobnie jest koszmarem, zmielone resztki ryby w jajku nie mogą smakować dobrze.




  • Pålæg
Dodatki do kanapek, wędliny. Ostatnia rzecz jaką kupiłabym na kanapkę to duńskie pålæg. Wszystko smakuje tak samo, jak nędzne salami, tania rozkładająca się szynka. Coś czego mogli by się uczyć od Polaków to porządne wędliny, wtedy znów z przyjemnością zajadałabym się tym przysmakiem. 






  • Pølse
Typowa parówa. Jakby się nie nazywała czy jakkolwiek ponętnie nie wyglądała na opakowaniu, zawsze w środku znajdziemy parówę. Szczytem wyobraźni są np. te na grilla, z serem, chilli, cebulą . . . Parówka z grilla nie brzmi zachęcająco. Jeśli potrafimy wyobrazić sobie straszną polską parówkę, to większość tutaj smakuje właśnie tak. Można spróbować w wersji hot- dog z przyczepy. Sprzedawane jako duński przysmak dla turystów za kwotę min. 35 DKK. Z parówy zrobić specjał narodowy i towar eksportowy to tylko Duńczycy potrafią :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz